• Paweł
  • Mecze

Dramat, szok, niedowierzanie

Należą się przeprosiny licznie przybyłym kibicom, takie scenariusza nie spodziewalibyśmy się w najczarniejszych snach, porażka  w takim stylu, a właściwie ciężko tu mówić o jakimkolwiek stylu będzie siedziała nam jeszcze długo w głowach bo szansa na awans to już tylko czysta matematyka, z pewnymi sprawami trzeba się pogodzić, są 4 mecze w których trzeba walczyć bez względu na wszystko, wszyscy mają coś do udowodnienia. Takie mecze choć zdarzają się w piłce, że nic nie wychodzi nie mogą się zdarzać w takich momentach. Piłka pokazała, że tutaj nic nikomu się nie należy, trzeba sobie to wypracować na boisku zaangarzowaniem, sercem i wolą walki.

 

Relacja z serwisu malbork.naszemiasto.pl

Szok, niedowierzanie, kompromitacja, blamaż... Takie nastroje panują w malborskiej drużynie i takie określenia są używane przez kibiców, ale też przez działaczy, po sobotnim spotkaniu Pomezanii z Gwiazdą Karsin. Gospodarze, niestety dla swoich sympatyków, zagrali antymecz sezonu i przegrali aż 0:7. Wszystko rozstrzygnęło się... po 30 minutach.

 

Pomezania i Gwiazda miały przed tym meczem po 62 pkt. Liderem byli goście, bo decydują wyniki bezpośrednich spotkań, a jesienią wygrali u siebie 2:1. Zwycięstwo w sobotę (25 maja) otwierało którejś z drużyn szeroką drogę do IV ligi. Wiadomo już - że Gwieździe.

- Nie zapomina się z dnia na dzień, jak gra się w piłkę. Przegraliśmy ten mecz w głowach - krótko skomentował nam 0:7 załamany trener malborskiej Pomezanii, Michał Anslik.

- My możemy, wy musicie wygrać - mówili goście.

Malborczycy wyszli sparaliżowani tą presją i zostali znokautowani w ciągu trzech minut. W 10 minucie Marek Steinborn, do którego trafiła piłka wybita z pola karnego, uderzył z okolicy "szesnastki" nie do obrony. Dawid Pelcer był bez szans. Piłka obiła jeszcze słupek. W 11 i 12 minucie goście weszli jak w masło w obronę gospodarzy, najpierw środkiem, potem lewą stroną. W efekcie Patryk Drewek nie zmarnował sytuacji sam na sam, a Mateusz Borowski strzelał praktycznie do pustej bramki.

Miejscowi byli w ciężkim szoku, ale mogli jeszcze stworzyć sobie szansę na uratowanie tego meczu. Piotr Sobieraj przegrał jednak w 19 minucie pojedynek sam na sam z Michałem Kartuszyńskim. Goście wyprowadzili akcję, po której Borowski z lewej strony pola karnego pięknym strzałem po długim rogu umieścił piłkę w "okienku".

 

Przy stanie 0:4 Gwiazdę uratowała poprzeczka po uderzeniu Tomasza Jeleniagłową. I znowu niewykorzystana sytuacja się zemściła, bo w 29 minucie przyjezdni zbyt łatwo strzelili już piątego gola. Po dośrodkowaniu zrobił to głową Steinborn.

Po przerwie cudów nie było. Może taki, że kibice, którzy naprawdę licznie zasiedli na trybunach, pozostali na nich pomimo wyniku. Ale przy 0:6 niektórzy już zaczęli wychodzić. Była 65 minuta. Tym razem dośrodkowanie z rzutu wolnego na bramkę zamienił głową Mateusz Kierszk. Na pięć minut przed końcem Pomezanię dobił Tomasz Pestka, z kilku metrów wykańczając składną akcję.

Jeżeli szukać pozytywów, to tylko takiego, że gospodarze uniknęli porażki dwucyfrowej. Goście mieli jeszcze co najmniej cztery świetne okazje, w tym dwukrotnie trafili w poprzeczkę. Po tym spotkaniu malborczycy bardzo realnie sami skazali się na szósty z rzędu sezon w V lidze. Bo trudno wyobrazić sobie, że Gwiazda, która uzyskała 3-punktową przewagę nad Pomezanią, wypuści awans z rąk.

- Na pewno chcieliśmy tutaj wygrać. Mój zespół pokazał, że ma charakter, a Pomezanii tego charakteru dzisiaj zabrakło. Wyszliśmy bardzo zmotywowani na ten mecz, chcieliśmy go prostu go wygrać, a wynik 7:0 szokuje i mnie. Byliśmy zawsze zespołem własnego podwórka, tym bardziej cieszy takie zwycięstwo w Malborku. Jeszcze awansu nie ma, ale zrobiliśmy duży krok. Na cztery kolejki trzy trzeba wygrać - podkreślał po meczu Andrzej Borowski, trener Gwiazdy.

 

Szkoleniowiec dodaje, że spodziewał się więcej po Pomezanii. - Ale trzeba wziąć pod uwagę, że mecz dzisiaj ułożył się nam fantastycznie. 12 minuta i 3:0, to Pomezanii muszą głowy iść w dół. Natomiast gdyby było w drugą stronę, to też moim chłopcom pewnie poszłyby w dół. Ale my przyjechaliśmy po swoje, wybiegaliśmy ten mecz, wygraliśmy go sercem, walką i za to chłopakom dziękuję. A Pomezanii życzę, żeby do końca grała, bo my naprawdę się lubimy, nie jesteśmy wrogami, znamy się. Jednak dzisiaj uważam, że byliśmy zespołem o klasę lepszym i wynik odzwierciedla to, co działo się na boisku - mówił nam Andrzej Borowski.

W Pomezanii nastroje fatalne. Między innymi wstyd przed fanami.

- Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim kibicom za przybycie, takiej frekwencji jeszcze nie mieliśmy chyba od momentu, jak zostałem prezesem Pomezanii. Dziękuję, że kibice odpowiedzieli na nasz apel. Na pewno nie spodziewali się takiego meczu. Nikt z nas nie spodziewał się takiego meczu. Myślę, że przegraliśmy już przed rozpoczęciem, przed pierwszym gwizdkiem, w szatni. Druga sprawa to to, że już początek się źle potoczył. Można powiedzieć, że takie mecze się zdarzają, ale nie powinny się zdarzać w takim momencie. Należą się przeprosiny, bo to jest kompromitacja i tak to trzeba nazwać - powiedział nam Radosław Rabenda, prezes Pomezanii.

 

Jego zdaniem, zabrakło ambicji, walki i zdecydowania w grze.
- Na analizy przyjdzie czas, ale smutne jest to, że jest już za późno najprawdopodobniej. Będziemy oczywiście walczyć w tych ostatnich meczach o trzy punkty, ale tu już nic nie zależy od nas, tylko od innych drużyn - mówi prezes Pomezanii o szansach na awans.

Pomezania Malbork - Gwiazda Karsin 0:7 (0:5)

Bramki: Marek Steinborn (10, 29), Patryk Drewek (11), Mateusz Borowski (12, 19), Mateusz Kierszk (65), Tomasz Pestka (85).

Pomezania: Pelcer - Owsianik, Skalski, Jeleń (45 Kielar), Dryjas - Sobieraj, Ziemak, Wujecki (8 Koller, 25 Marendowski), Szoska - Drewek (25 Sroka), Bełz.

Gwiazda: Kartuszyński - Rompca (64 Żywicki), Czapiewski (71 Andrzejewski), Schulz, Froelke - Drewek, Steinborn (75 Pestka), Frymark (71 N. Lipski), Prondziński - Borowski, Kerszk.

  • Kliknięć: 562
LOGO_POMEZANIA

SPONSORZY

PATRONI MEDIALNI

© Copyrights 2017 Pomezania Malbork
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zdjęć i treści bez zgody autora zabronione.
Projekt i wykonanie: AQUACOM.